Sto lat! Happy Birthday! - 23 listopada 2013

Jubileuszowa gala musi być niepowtarzalna i wielka, a przecież dokładnie 23 listopada Krzysztof Penderecki obchodził swoje 80. urodziny. Dlatego właśnie na finałowym koncercie w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Festiwal Krzysztofa Pendereckiego zgromadził światowej sławy gwiazdy.

- Jest pan najważniejszą postacią polskiej kultury – powiedział minister kultury Bogdan Zdrojewski, otwierając sobotnią galę jubileuszową. I dodał: - Nie ma już darów, które my możemy panu przekazać, jedynie wyrazy szacunku, życzenia zdrowia, pomyślności i budowania tych wzorców, które dla nas są najważniejsze.
Żona kompozytora, pomysłodawczyni i organizatorka jubileuszowego Festiwalu przyznała zaś ze wzruszeniem: - Dziękuję Ci Krzysztofie za te 48 lat wspaniałego życia i za wspaniałe utwory. Mam nadzieję, że swoją muzyką będziesz nas obdarzać jeszcze wiele, wiele lat!
Wieczór rozpoczął wybitny dyrygent młodego pokolenia Krzysztof Urbański, sięgając po jeden z najtrudniejszych i przejmujących utworów mistrza – „Ofiarom Hiroszimy – Tren”. Prowadząc orkiestrę Sinfonii Varsovii malował przed naszymi oczami obrazy niezwykłe, dramatyczne, ale też pełne śpiewnej delikatności. Pod jego ręką warszawska orkiestra brzmiała siłą, wyrazem i perfekcją największych mistrzów.
Wyczekiwaną przez publiczność gwiazdą wieczoru była fenomenalna skrzypaczka Anne-Sophie Mutter. Na scenie pojawiła się z młodym słowackim kontrabasistą Romanem Patkolo, z którym brawurowo wykonali skomponowane dla niej w 2010 roku Duo concertante, zbierając burzę braw i owacji. Wcześniej, podczas południowego spotkania z dziennikarzami Mutter przyznała, że to dla niej wielki zaszczyt móc świętować w Warszawie jubileusz kompozytora. - Czuję się wyróżniona przyjaźnią Krzysztofa Pendereckiego i tym, że za trzy tygodnie w Nowym Jorku zagram po raz pierwszy jego najnowszy utwór „La Folia”, która dla mnie napisał. Proszę wierzyć, że nic nie zastąpi momentu, gdy biorę do ręki nuty nowej kompozycji tak wybitnego twórcy i wiem, że jeszcze nikt przede mną ich nie oglądał – mówiła skrzypaczka. Na pytanie czy długo trzeba czekać na dzieła Pendereckiego odpowiedziała: - To co przychodzi z największym trudem daje najsłodsze owoce!
Odnosząc się do tych słów, można je przyrównać do atmosfery sobotniego wieczoru. Występy Anne-Sophie Mutter nie często mają miejsce w naszym kraju. Ale kiedy już się zdarzają, są prawdziwym świętem muzyki. Bo przecież każdy dźwięk wydobywający się z jej skrzypiec jest jak drogocenny diament, z najdoskonalszymi szlifami, a do tego błyszczący feerią niepowtarzalnych barw.
Równie wielkim sukcesem okazują się (równie rzadkie) polskie występy rosyjskiego mistrza dyrygentury Valery'ego Gergieva. Tak też było i tym razem. Gergiev nie po raz pierwszy udowodnił, że jest najgroźniejszym drapieżnikiem na scenie światowej dyrygentury. Jego (i Sinfonii Varsovii wraz z Chórem Filharmonii Narodowej, Chórem Teatru Wielkiego – Opery Narodowej i Warszawskim Chórem Chłopięcym) Credo, monumentalne i niezwykle ważnego w twórczości Pendereckiego dzieło, zachwycało potęgą brzmienia. Wspaniale wypadli też soliści: porywająca sopranem perliście czystym i donośnym Iwona Hossa, równie znakomite sopranistki Ewa Vesin i Agnieszka Rehlis, a także kapitalny tenor Rafał Bartmiński i przyprawiający o dreszcze donośnym basem Nikolay Didenko.
Program uroczystego wieczoru uzupełniała jeszcze interpretacja Concerto Grosso na trzy wiolonczele i orkiestrę, gdzie w wyjątkowych muzycznych kreacjach zabłysnęła trójka wspaniałych wiolonczelistów: Arto Noras, Ivan Monighetti i Daniel Müller-Schott oraz szwajcarski dyrygent Charles Dutoit. I choć koncert dobiegł finału, nie skończyły się niespodzianki, zwłaszcza te przygotowane dla jubilata. Prezydent Chorwacji Ivo Josipovic wręczył Krzysztofowi Pendereckiemu odznaczenie państwowe. Podobnym wyróżnieniem odznaczyła go przedstawicielka rządu Armenii. - To nie jest przypadek, że otrzymuję te medale od władz Armenii i Chorwacji. Prezydent Josipovic jest wspaniałym kompozytorem. Wielokrotnie dyrygowałem jego utworami. A moja babka była przecież Ormianą – przyznała z właściwym sobie poczuciem humoru Penderecki.
Największą jednak niespodziankę przygotowali na jego urodziny Adam Myjak, Jan Kulczyk i Waldemar Dąbrowski. To wykonane przez prof. Myjaka popiersie mistrza, które od dziś ozdabiać będzie wnętrza gmachu Opery Narodowej i przypominać o ogromnym kompozytorskim opus Krzysztofa Pendereckiego. Po tych prezentach orkiestra Sinfonia Varsovia, warszawskie chóry i soliści zaśpiewali jubilatowi Sto lat, a chwilę później - ponieważ na widowni (i scenie) były setki gości zagranicznych – również Happy Birthday.
Tomasz Handzlik